WYCIECZKA DO ZIEMOMYŚLA – DOLIC.
W ten wtorek, nasza sekcja „Wędruj z Nami”, była na kolejnej pieszej wycieczce. Pojechaliśmy pociągiem do Ziemomyśla i stamtąd, pieszo, poszliśmy do Dolic. W Ziemomyślu, gdy wysiedliśmy z pociągu, dostaliśmy się pod prysznic niezbyt silnego deszczu. Każdy z nas zaopatrzony był w kurtkę przeciwdeszczową, lub parasol, więc ten deszczyk nie był dla nas groźny. Ruszyliśmy więc naprzód. Szliśmy drogą pośród pól. Z prawej strony pięknie się żółciły łany rzepiku, który był tam posiany jako poplon. Na innych polach zieleniły się oziminy rzepaku i zbóż. Doszliśmy do osady Zieleniewo A. Tam, po lewej stronie minęliśmy ruiny XIII wiecznego kościoła. W głębi, za kościołem znajduje się XIX wieczny park pałacowy. W dalszej części osady był dobrze utrzymany plac zabaw dla dzieci i przyrządy do ćwiczeń. Nie zatrzymywaliśmy się w tej miejscowości, bo naszym celem było dotarcie do Dolic, a czekała nas ponad 11 kilometrowa trasa. Idąc, mijaliśmy co jakiś czas ciekawe w swoim wyglądzie różne stare drzewa. Przy drodze napotkaliśmy pomalowane kamienie, które ożywiały nieco, wygląd drogi. Po jakimś czasie doszliśmy do osady Ziemomyśl B. Niewielka osada składająca się z bardzo zadbanych domów stojących w jednym rzędzie wzdłuż drogi. Po drugiej stronie drogi był kolejny plac zabaw dla dzieci. Widać, że nawet w małych wioskach społeczność dba o swoje młode pociechy. Po kilku następnych kilometrach wyszliśmy nad brzeg pięknego jeziora Mogielica. Tam, na dość dużym placu biwakowym, zatrzymaliśmy sie na dłużej. Dwie nasze koleżanki które niedawno obchodziły imieniny, częstowały nas przyniesionymi specjałami. Bardzo wszystkim smakowały między innymi kanapki z … turystyczną konserwą. Rozpaliliśmy też ognisko i można było sobie upiec kiełbaskę. Po około 1,5 godziny ruszyliśmy dalej. Do Dolic zostało jeszcze kilka kilometrów. Część naszej trasy przebiegało wzdłuż drogi asfaltowej, aby później zejść na drogę leśną, która w konsekwencji doprowadziła nas w pobliże torów kolejowych i do Dolic. Idąc przez las, niektóre koleżanki, spróbowały poszukać jakiś grzybów. I udało im się troszkę ich znaleźć, W Dolicach, w „Hubertusie”, czekały już na nas, bardzo dobre pierogi, w różnych gatunkach. Kto chciał mógł sobie zamówić jakąś dobrą zupkę. A że dzisiejsza trasa była dosyć długa, i że była to już pora obiadowa, to apetyty wszystkim dopisywały. I to był już nasz ostatni etap wycieczki. Pozostało już tylko pójść na stację, wsiąść do pociągu i wrócić do Stargardu.
Opisał: Zbyszek Twardochleb