16.06.2026 Wycieczka wzdłuż rzeki Krąpiel z Pęzina do Ulikowa.
Wczoraj był nasz kolejny wycieczkowy wtorek. Część naszej gromadki z „Wędruj z Nami” przebywa w Świeradowie, a ci co pozostali w Stargardzie, spotkali się na dworcu PKP i pojechaliśmy pociągiem do Pęzina. Po wyjściu ze stacji udaliśmy się drogą, aby dojść, za gospodarstwem rolnym, do Krąpieli. Po drodze napotkaliśmy dwa już zabytkowe domy, jeden z roku 1906, a drugi z 1912. Idąc dalej poczuliśmy swąd spalenizny. Okazało się, że wydobywał się on ze starej zabytkowej stodoły, gdzie widać było resztki spalonego dachu tej stodoły. Część dachu na skutek pożaru -zawaliła się. Szkoda wielka, bo to ładna, już zabytkowa zabudowa gospodarcza. Później minęliśmy zamek, przeszliśmy przez teren gospodarstwa, gdzie szykowano maszyny rolnicze do pracy i po przejściu pod starym, ale czynnym mostem kolejowym, dotarliśmy nad brzeg rzeki Krąpiel. Tu właśnie zaczęła się nasza najpiękniejsza trasa wycieczkowa. Ostatnio szliśmy tędy wczesną wiosną gdy kwitły wiosenne roślinki jak fiolki, sasanki i inne, które tworzyły piękne kolorowe kobierce. Teraz wyglądało tu zupełnie inaczej. Weszliśmy w tereny bardzo zielone z bardzo wybujałymi roślinami. Szliśmy ścieżkami pomiędzy wysokimi, często wyższymi od nas pokrzywami i biało kwitnącymi podagrycznikami. Pod nogami wyjątkowo duże liście babki lancetowatej. Mijaliśmy też gęste biało kwitnące krzewy czarnego bzu Trasa nasza przebiegała raz przy samym brzegu rzeki, a czasem trochę dalej i wtedy już widok nurtu rzecznego przesłaniały gęste zielone zarośla. Wszędzie było bardzo zielono. Wśród tej zieleni głośne były śpiewające ptaki, które uświetniały nam wędrówkę. Po dosyć długim marszu po raczej płaskim terenie, zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek przy leżących wzdłuż naszej drogi zwalonych po ostatnich wiatrach dużych pniach. Część leżących drzew musiała być powalona niedawno, bo na nich były jeszcze zielone, nie zwiędnięte liście. Jedno z takich powalonych drzew stanowiło dla nas przeszkodę którą sprawnie przeszliśmy. W innym miejscu napotkaliśmy powalone drzewo i okazało się, że rosło ono na dużym kamieniu który był pod korzeniami tego drzewa. W nurcie rzeki jak zwykle leży mnóstwo powalonych drzew i pojawiły się też nowe wiatrołomy. Rzeka Krąpiel akurat w tej okolicy jest rzeką dziką, nie ujarzmioną, o dosyć szybkim nurcie z licznymi przeszkodami. Po krótkim odpoczynku poszliśmy dalej. Teraz trzeba było się wspinać na dosyć strome wzniesienia. Ale było warto, bo z góry rzeka Krąpiel wygląda zupełnie inaczej. Ten fragment naszej trasy przypomina bardzo tereny górskie. My na górze, rzeka Krąpiel daleko w dole, a w niektórych miejscach głębokie żleby i rowy wymyte po dawniejszych dużych ulewach. Pięknie tu jest. Dobre miejsce na sesję fotograficzną. Zatrzymaliśmy się tu na chwilkę, aby nasze oczy nacieszyć pięknymi widokami. Później zaczęliśmy schodzić w dolne fragmentu naszej trasy. Musieliśmy dojść do naszego „mostku”. Okazało się, że w tej bujnej zieleni zaginęła nam ścieżka prowadząca do tego mostku. Niewiele brakowało, a wyszlibyśmy na drogę prowadząca na okoliczne pola. Jednak jakoś udało nam się ścieżkę wśród zieleni odnaleźć i po dojściu do małej rzeczki, która wpada nieopodal do Krąpieli i przy mostku, zrobiliśmy sobie kolejną, ale nieco dłuższą przerwę. Do stacji mieliśmy jeszcze około trzech kilometrów, a do pociągu jeszcze sporo czasu, więc można było w tej pięknej okolicy trochę posiedzieć, a miejsce to jest takim naszym stałym już miejscem postojowym. A później to już droga przez Ulikowo do samej stacji. Po drodze spotkaliśmy naszą znajomą z UTW która mieszka w Ulikowie. Wycieczka bardzo udana, tym razem tylko w 12 osobowym składzie i przy dobrej wycieczkowej pogodzie. Tą trasą musimy jeszcze w tym roku się przejść, ale jesienią, gdy będzie bardzo kolorowo. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
Opracował: Zbigniew Twardochleb
Wstawiła: Halina Gębka